Sierpniowy minikonkurs

Lato trwa. Urlopy albo siedzenia w domu w pełnej krasie. Na urlopie zawsze się znajdzie coś do robienia. Ale w domu zewsząd dopada monotonia. Za oknem wciąż to samo. A może nie to samo. Temu co za oknem i w najbliższej okolicy hołdować poezją.

Zainspirujcie się najbliższym otoczeniem. Tym co jest dookoła. Rzeczami z pozoru błahymi. Tymi, w które można się wpatrywać godzinami bez namysłu. To co jest za oknem, przed nim, w pokoju. Tyle co do treści. A jeśli chodzi o formę, to mam nadzieję, że znajdziecie trochę wolnego czasu, bo będzie wymagająca. Ma to być cykl 2 lub 3 wierszy (najlepiej, żeby były krótkie, zwięzłe, powiedzmy do ośmiu wersów). Tylko pamiętajcie, że mają to być, jakoś powiązane ze sobą, ale jednak samodzielne utwory. Z tytułami (albo nie) i wszystkim. Na wiersze czekamy do 30 (!) sierpnia.  A pomocą, dodatkową inspiracją i przy okazji przykładem, jak to można zrobić niech będzie, a jakże, Miron Białoszewski. Tym razem proza z tomu próz Szumy, zlepy, ciągi

     Topola

     Sierpień. Wciąż jest. Co otworzę balkon, to wpadam w wielki dzień. Ludzie w koszulach, bez marynarek. Ludzie w cienkich strojach idą Kredytową, nadchodzą, powiewają na słońcu i w cieniu, tymi koszulami, kieckami, długimi włosami, i idą, idą.

     Ja się kładę, mam nos pełen powietrza, patrzę z łóżka na topolę, tak mi wyrosła przez te dziesięć lat, że zajmuje pół widoku, szumi, przebiera w sobie, przekłada się, zasłania akurat domy, tego szarego czasem wyjrzy kawałeczek z oknem na gałęziach i znów się chowa, reszta niebo, niebieskie, duże, mokre, tak wygląda. Bo tylko ono i ta topola-sokora. Tak jakbym był nad wodą, czymś tam dobrym. Się zanosi i zanosi, i nic więcej, ale to już to. Aż się męczę. Albo tak cieszę. Że zamykam. Ciemno. Bo ciężkie zasłony. Te od Wandzi. A potem za ileś znów: idę, otwieram, stoję, patrzę. Kredytowa, idą, nadchodzą, kolorowi, z włosami, wieje nimi, idą... dnia pełno, wszędzie, słońca też, i w cieniu. Topola jest. Kładę się. Szumi, przebiera sobą. Odbija się w niebie. Niebo w niej. Patrzę, słucham, zamykam. Leżę, palę, otwieram. Nic nie ubyło niczego. Wieje koszulami, włosami. Idą. Idą. Kredytową. Topola z niebem, przekłada się, ja się odkładam na łóżko, tamci idą, ta szumi... jak na wodzie...

PLATONI3 czwartek, 10 sierpień 2017 - 11:17 pm | | Domyślne

pięć komentarze(-y)

Myśliwy

Znowu świetny temat :)

Myśliwy, - 11-08-’17 00:32
Wojciech

Nie tylko do kontaktów

Nie ma pod ręką
długopisu ani kartki,
od czego jest
w telefonie notatnik?

Zeszycik

Szesnaście kartek
w kratkę, w linie
lub czysty, ale ile treści
się w nim mieści!

Pendrive

W tak malutkim
urządzeniu zapisane
w ogromnej ilości
ważne dane.

Wojciech, - 21-08-’17 20:00
Marek

Drzwi

Domy mają skrzydła
z drewna stali lub dykty
stojące na straży
mieszkańców

kiedy dorastasz
skrzydła maleją
pokazując że na świecie nie ma aniołów

Termos

Trzyma ciepło
jak człowiek miłość
oby człowiek
był doskonalszy

Smartphone

Raz go nie zabrałeś i masz
najwięcej połączeń powiadomień
wiadomości ktoś nagrał się
kilkadziesiąt razy na pocztę
tylko po to aby usłyszeć twoje
cześć nie mogę teraz rozmawiać
raz nie zabrałeś go ze sobą
aby już nigdy nie odebrać

Marek, - 29-08-’17 11:33
maniok

Niebo I

głębsze od fugi Bacha na starych organach
intensywnie nieludzkie
jakby wyższe i starsze o wiele łopatologiczniejsze
tak bardzo własne i swoiste
że wszystkich
wewnątrz czaszki podpowiada nieustępliwie
nie muszę się bać wszyscy pod nim żyją
i umrą pod niebieskim chyba

Niebo II

dokąd zmierzamy pod starymi gwiazdami
kołdra dawno wygrzana
zerknę ostatni raz
otworzę jeszcze oczy przed
bliskim jak kwarki snem
niemiłosiernie śpiąca przede mną życie
stare gwiazdy tam gdzie wczoraj
uparte babinki

maniok, - 30-08-’17 19:59
bou-lip-seleka

wiersz bez tytułu na zakończenie kanikuły

dopełniając lato
jeszcze w ostatnich akordach
przedwrześniowego słońca
wszystkimi cząstkami skóry
łapię ciepły spokój w pajęczą nić
niedomówień
i już nie jest tak sielsko- anielsko
by wezbrane puchary dobiegającego dnia
zechciały łatwo utrzymać istotę czegokolwiek
w pomrukach nadchodzącego wieczoru
zanim królowa nocy ruchem pełnym władczej ekspresji
obejmie świat we władanie
po zaledwie mdłym spojrzeniu za siebie
aby z tą nową siłą poczuła gotowość do
odkrycia zjawisk przyszłych
i tylko blado srebrzysta brzoza
za moim oknem mruga do mnie
kojąc moje zszargane nerwy
bardziej wyczuwam sny
czepiające się moich coraz mocniej
zmęczonych powiek.
przytulam je z lubością

bou-lip-seleka, - 31-08-’17 23:20
(pole opcjonalne)
(pole opcjonalne)
(Ochrona antyspamowa)
Zapamiętać informacje o tobie?
Uwaga: Wszystkie znaczniki HTML poza <b> i <i> zostaną usunięte z twojego komentarza. Możesz dodawać linki wpisując po prostu adres URL lub e-mail.